„Die Tageszeitung” - Coraz większy sprzeciw wobec homofobii w Polsce

Ataki partii rządzącej w Polsce na mniejszości seksualne spotykają się z coraz większym niezrozumieniem i sprzeciwem – pisze „Die Tageszeitung”

 

Lewicowy berliński dziennik pisze we wtorek (23.06.2020) o dyskusji na temat praw mniejszości seksualnych, która zdominowała w ostatnich dniach kampanię przed wyborami prezydenckimi w Polsce. „Właściwie to ludzie w Polsce mają zupełnie inne zmartwienia. Przez restrykcje koroawirusowe wielu straciło pracę, inni zbankrutowali. Ceny rosną, a pieniędzy już nie wystarcza. Ale w kraju dyskutuje się teraz o takich sprawach, jak: «Czy homoseksualiści są ludźmi? A lesbijki? Co z osobami biseksualnymi i transpłciowymi?» To kampania wyborcza” – pisze z Warszawy korespondentka „taz” Gabrielle Lesser.  

Brak pomysłów na atrakcyjną kampanię

„Z powodu braku pomysłów na atrakcyjną kampanię dotychczasowego prezydenta Andrzeja Dudy jego sztab wyborczy znalazł nowego wroga. Jest to «ideologia LGBT», która zagraża polskim rodzinom, ich tradycjom i wartościom. Ale na horyzoncie pojawia się ratunek: Andrzej Duda, który ponownie startuje w wyborach jako kandydat rządzących narodowych populistów z partii Prawo i Sprawiedliwość, zaczął agitować na wiecu wyborczym przeciwko LGBT” – relacjonuje Lesser, cytując słowa prezydenta: "Próbuje się nam wmówić, że to ludzie, a to jest po prostu ideologia”.

„Taz” opisuje też wypowiedzi polityków PiS Jacka Żalka i Przemysława Czarnka na temat LGBT. Jak pisze, nie tylko głowa polskiego państwa stanęła w obronie wypowiedzi posła Żalka, w której ponad milion obywateli i obywatelek Polski zostało uznanych za „nieludzi”.

„Także Żydzi w Polsce nie mogą uwierzyć w to, że taka fala nienawiści wobec mniejszości LGBT wylała się nagle w kampanii wyborczej ze strony prezydenta państwa” – dodaje „taz”, cytując oświadczenie zarządu Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie, który zaprotestował przeciwko „mowie nienawiści, uprzedzenim i agresji” wobec mniejszości seksualnych i poparł ich dążenia do uzyskania równych praw.

Błędne kalkulacje PiS

„Już ten protest nie był przyjemny dla polskich narodowych populistów i ich kandydata na prezydenta, a na dodatek bolesny cios zadała im demonstracja matek homoseksualnych dzieci przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie” – relacjonuje berliński dziennik. I pisze o wystąpieniu Heleny Biedroń, która mówiła, że matki boja się o swoje dzieci i przestrzegała przed tragicznymi konsekwencjami bolesnych wypowiedzi na temat osób LGBT. 

Według „taz” premier Mateusz Morawiecki mógłby zabrać głos i zakończyć homofobiczną kampanię Andrzeja Dudy. „Franciszek Broda, 17-letni siostrzeniec Morawieckiego dokonał już coming-outu, interesuje się polityką i zadaje teraz pytanie, czy jego wujek już spisał go na straty” – pisze „taz”.

Ocenia, że „homofobiczna kampania PiS była przygotowywana od dawna i zaczęła się od pozornie nieszkodliwej «Karty Rodziny». Szczególnie we wschodniej Polsce karta ta, w której jest wiele o ochronie dzieci przed «niemoralnością», została dobrze odebrana. Ale, i to było decydujące, karta zawierała też dłuższy fragment o rzekomym zagrożeniu dla dzieci ze strony podejrzanej «ideologii LGBT», którą należy ostro zwalczać na szczeblu wiosek, miast powiatowych czy województw. W międzyczasie jedna trzecia Polski przyjęła dyskryminująca LGBT Kartę Rodziny.

PiS zakładał, że ta kampania, jak i stałe negatywne informacje na temat LGBT w bliskich PiS mediach przysporzy mu wyborców. Ale te kalkulacje nie muszą się potwierdzić. Wprawdzie Andrzej Duda prowadzi jeszcze z 40-procentowym poparciem, jednak jego rywal z liberalnej Koalicji Obywatelskiej depcze mu po piętach z 34-procentowym poparciem” – relacjonuje dziennik.

Ocenia, że „przegranymi tej kampanii będą jednak wszyscy – w pierwszej kolejności lesbijki, geje, biseksualiści i osoby transpłciowe, ale też ci, którzy zarażą się homofobią oraz ci, którzy zniesmaczeni odwrócą się od rządu”. 

tekst za: DW